Retrospektywna wystawa Filipa Wiśniewskiego

14 grudnia 2006 r.

Galeriia Fotografii FotArt

Nie tworzę obrazów tego co widzę, tylko tego co chciałbym widzieć Filip Wiśniewski

Retrospektywna wystawa pod tytułem Diaprojekty to prezentacja 35 fotogramów artysty powstałych w latach 2001-2005, pochodzących z dotychczas zrealizowanych cykli: Układ scalony, voxHumana, Rapsody, Elegy. Terminem Diaprojekty Wiśniewski określa autorskie multimedialne pokazy slajdów zainspirowanych muzyką, np. cykl Rapsody powstał pod wpływem kompozycji Arvo Parta.



Z formalnego punktu widzenia fotografia postrzegana jest jako obraz, który z powodzeniem daje się definiować tak samo jak dzieło malarskie. Ten problem jest tak stary jak wynalazek fotografii. W początkowym okresie rozwoju, dyskusjom na temat tego czy fotografia stanie się substytutem malarstwa nie było końca. Historia rozwoju obu dziedzin sztuki jasno pokazuje, że te obawy były nieuzasadnione, dzielące je granice nie zatarły się. Jedynie z racji techniki fotografia staje się odrębną dziedziną plastyki, to nic innego jak obraz złożony z materii i światła, z pomocą, których trzeba go stworzyć. Lecz sama technika nie wystarcza, powinna ona wspierać fotografa, być jemu podporządkowana.

Sprzęt jest istotny, ale dopiero efekt końcowy jest najważniejszy. Wówczas technika zanika, kończy się jej udział, materializuje gotowy efekt. Jednak zastosowanie technik fotograficznych jedynie do rejestracji fragmentów zastanej rzeczywistości wyklucza niezbędny w sztuce element kreacji, dążę do tego, by ten obraz stał się moim obrazem, spełniał w możliwie największym stopniu moje oczekiwania, co do swojej formy i zawartej w nim treści.

Nie wyobrażam sobie tworzenia takich obrazów z pomocą komputera, ponieważ każdy efekt, jaki się chce uzyskać trzeba odpowiednio zaprogramować od podstaw, ustawić mnóstwo parametrów i tak dalej. Nie jestem w stanie zaprogramować napięć, jakie rządzą planem zdjęciowym, więc spontaniczność staje się kluczowa dla mnie w procesie twórczym. To priorytet.

Muzyka stanowi dla mnie ważną inspirację, stymuluje wewnętrzną nieodpartą potrzebę tworzenia. Obrazy równie dobrze mogą istnieć autonomicznie, bez muzyki, lecz ta koegzystencja stanowi wyzwanie. Granice obrazu pozostaną nieznane, fizyczne; owszem istnieją, lecz sens wykracza daleko poza ich ramy, dąży do nieskończoności.

powrót